Pisane w Rio, Czwartek 30 XI 2000

W kawiarniach paryskich, – tych znanych ze swej tradycji, – do stolików przymocowane są metalowe tabliczki z nazwiskami ich sławnych bywalców, którzy swego czasu te stoliki zajmowali. Gdyby gospodarze Baru Rio przy ulicy św. Jana w Krakowie zechcieli również wprowadzić u siebie w kawiarni ten zwyczaj, to z powodzeniem można by umieścić tabliczki z nazwiskami najmniej połowy sławnych Krakusów znanych nie tylko w Krakowie, którzy to regularnie przez całe życie o różnych porach dnia odwiedzali to miejsce. Jest to lokal
o bardzo bogatej, tej naszej powojennej tradycji. Jeżeli można wierzyć, że miejsca takie skupiają i przechowują ludzkie myśli i emocje, to trzeba przyznać, że Bar Rio jest naładowany tą energią, jak największy komputer świata informacjami. Do tej tradycji gromadzenia i przechowywania tej energii intelektualistów i artystów krakowskich, doszła nowa forma gromadzenia energii.
Od kilku już lat organizowane są w Barze Rio wystawy malarstwa, rysunku, grafiki. Początkowo, traktowane bardziej jako towarzyskie spotkania przyjaciół przy obrazach lub rysunkach któregoś z kolegów stopniowo uzyskały swoje znaczenie jako może rozmiarem niewielkie, ale ważne wydarzenia artystyczne w życiu Krakowa. Przecież do  „Rio” przychodzą prawie wszyscy wielcy i znani twórcy w Krakowie. I dla nich również ściany malutkiej kawiarni o wystroju wnętrza niezmienianym od nigdy – stały się atrakcyjnym miejscem do pokazania części swego dorobku, czy to rysunków z podróży, czy obrazów
z pleneru, czy fotogramów.
Na pewno nie można tutaj organizować wielkich wystaw introspektywnych, ale pokazanie niewielkich lub ściśle problemowo określonych dzieł, stanowi znakomitą okazję do zaprezentowania się z najlepszej strony mając pewność, że oglądalność dzieła będzie wysoka, a odbiorcy o smaku wyrobionym i gustach nietuzinkowych.
Bo pomimo, że w Krakowie powstało wiele bardzo atrakcyjnych lokali, które skupiają pewne środowisko, to Bar Rio nadal pozostaje niekwestionowanym, ulubionym miejscem spotkań krakowskiej bohemy i ludzi pióra, nauki oraz zwykłych wielkich marzycieli, czy dziwaków, którzy może nie są związani ze sztuką zawodowo, ale całe ich życie jest jednym artystycznym wydarzeniem. To tutaj, przez połowę prawie dnia potrafią przestać przy wysokim stoliku
i patrząc nigdzie marzyć. O czym? A duchy starszych bywalców przemykają cicho
i niewidzialnie prowadząc z nimi nadal kiedyś rozpoczęte rozmowy. Aż ocknie się czasem taki i zacznie zbierać się do wyjścia, być może ów  w pamięci Pani Kasia (dawna nieżyjąca już stara barmanka) obruga bezgłośnie takiego jak to robiła przed laty „Niech się Pan już stąd zabiera, taki to się tu niedługo przeniesie mieszkać”. Czasem w Rio pojawiają się ludzie, których my stali bywalcy, już prawie zapomnieliśmy. Nagle zjawiają się tu na kawie, bo właśnie przyjechali czy to odwiedzić rodzinę, czy też w interesach z Chicago, N. Jorku, Adelajdy czy Londynu. Po przyjeździe zaraz tu przychodzą. Powspominać? A może się odnaleźć, przeżyć raz jeszcze, może zobaczyć starych przyjaciół lub znajomych tylko z Rio. Bo w Rio ma się swoich starych znajomych lub czasem z ukłonów i wymiany spojrzeń. Ma się ich oprócz innych bliskich przyjaciół. To tutaj w latach osiemdziesiątych przychodziły do różnych osób listy lub kartki z całego świata adresowane nazwiskiem odbiorcy i dalej: Bar lub Kawiarnia Rio Kraków ul. Św. Jana 3. A dla wielu bywalców ul. św. Jana była zawsze Świętego Jana, pomimo, że na tabliczce z nazwą ulicy było napisane tylko Jana. Bar Rio zaprasza, zaprasza swoich stałych i przygodnych gości, by zaszli wypić kawę i pobyć w tym szczególnym miejscu Krakowa.

wstecz